edu.com.pl Forum eduProgi eduParty.pl 
Internetowe Centrum Informacji Edukacyjnej Dzisiaj mamy: 13 grudnia 2017, Sylwester za 19 dni

2006



punkt Strona główna
punkt Szkoła
punkt Studia
punkt Nauczyciele
punkt Forum
punkt Giełda
punkt Konkursy
punkt Imprezy
2004-11-22 12:14:55, Andrzej Figas

  Komentarz: Pomoc (nie)kontrolowana


Od początku roku akademickiego toczy się batalia o stypendia socjalne. Do korzystania z nich uprawniono również studentów studiów płatnych. Jak się okazało pieniędzy nie starczyło dla wszystkich. Jak podzielić budżet stypendialny sprawiedliwie? Zarówno rektorzy jak i sami studenci nie potrafią opracować rozwiązania, które mieściłoby się w granicach racjonalności.

Obserwuję problem stypendiów socjalnych od momentu wejścia w życie nowych przepisów uprawniających do korzystania ze stypendiów socjalnych studentów studiów płatnych. Jak się okazało, mimo zapewnień rządu, pieniędzy nie wystarczyło dla wszystkich. Od początku zastanawiałem się nad sensem wprowadzenia tego prawa. Wątpię w to, że osoba, którą stać na studia płatne spełnia warunek 569 zł dochodu na członka rodziny (jak to jest zapisane w rozporządzeniu), takich osób nie powinno być zbyt dużo. Dlaczego więc nastąpiło takie obciążenie budżetu stypendialnego i pieniędzy brakło? Dodatkowo zwiększenie liczby osób uprawnionych może zwiększyć ilość wyłudzeń stypendiów, których to panicznie boją się rektorzy.

Jak już wspomniałem, teoretycznie o stypendium może ubiegać się osoba, której dochód na członka rodziny nie przekracza 569 zł netto. Oczywiście czysto teoretycznie. Na Politechnice Warszawskiej, przynajmniej na niektórych wydziałach, obniżono próg do 500 zł, a w przypadku Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego próg wynosi mniej niż 400 zł! Można snuć domysły, że nie są to przypadki odosobnione. Zaznaczyć należy, że minimum socjalne w 2003 r. liczone przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych wynosiło średnio ok. 600 zł. Wszyscy, którzy w poprzednich latach pobierali stypendium, co sprawiało, że ich studencka egzystencja była bardziej znośna, w tym roku boją się, że nie będą mieli się za co utrzymać. Znane są również praktyki komisji stypendialnych, które nie informują np. o nie złożeniu wymaganych do otrzymania stypendiów dokumentów, co dodatkowo opóźnia ich wypłatę.

Żeby tego było mało, stypendialna gorączka udzieliła się także rektorom, którzy ruszyli na krucjatę przeciwko stypendialnym oszustom. Stypendialny oszust pisze sobie na papierku, że ma zerowy dochód, idzie do komisji i dostaje maksymalną kwotę stypendium socjalnego. Nie przypuszczałem, że to takie proste! O sprawie tej pisała ostatnio "Gazeta Wyborcza" (artykuł można przeczytać także na stronach www.gazeta.pl/edukacja/). O tym jakie to proste opowiada szef samorządu UJ: - W poprzednich latach zdarzało się najwyżej kilka podań o pomoc socjalną od studentów z zerowym dochodem. Stypendia przyznawaliśmy, bo nikt nie zamierzał bawić się w policję skarbową. Wtedy nikt, teraz znaleźli się chętni.

Komisja stypendialna nie ma uprawnień policji skarbowej i najprawdopodobniej nigdy ich mieć nie będzie, dlatego sama jako taka nie może sprawdzić, czy zaświadczenie o dochodach odpowiada rzeczywistości, czy nie. Zaświadczenie o dochodach jest wymagane w większości przypadków ubiegania się o jakąkolwiek pomoc finansową ze strony państwa i jest jak najbardziej usprawiedliwione. Jednak władze UJ zdecydowały, że nie jest to dokument wystarczający, dlatego wymagają od studentów oświadczenia o tym, z czego się utrzymują: - Dla niektórych to rozwiązanie może wydawać się kontrowersyjne. Ale konsultowaliśmy je z prawnikami. Jeśli studenci mieszkają u babci, a ubrania kupuje im wujek, niech to napiszą i będzie w porządku - utrzymuje prorektor UJ. Tylko co to da? Kto ma to kontrolować? Tak jak w poprzednim przypadku, komisja stypendialna nie jest policją skarbową. Rozwiązanie tego problemu znalazł Katolicki Uniwersytet Lubelski - propagując donosicielstwo chce stworzyć instytucję rodem z epoki poprzedniego ustroju - nieoficjalnego współpracownika komisji, który w utajeniu będzie zbierał informacje o nieuczciwych studentach i przekazywał je do komisji. Czy jest to działanie naganne? Nie, ale odpowiedzialność za kontrolę nie powinna spadać na studentów.

Wszystkie te rozwiązanie nic nie dadzą, jeżeli uczelnia nie będzie współpracowała z odpowiednimi służbami, tak jak to zrobił UMCS, który listę osób deklarujących zerowy dochód przekaże do gminnych ośrodków pomocy, by ich pracownicy sprawdzili, z czego ci studenci się utrzymują. Jeśli nie opracuje się wspólnego rozwiązania może ta sytuacja doprowadzić do tego, że ludzie, którym się stypendium należy będą się wstydzić występować o nie. Nieuprzejmi członkowie komisji podejrzewający wszystkich o oszustwo, tajny współpracownik za plecami i kontrolerzy w domu wypytujący skąd ktoś ma pieniądze, aby się w coś ubrać zakrawa o jakąś paranoję, która nie przystoi instytucji uczelni wyższej. Na razie ubieganie się o stypendium przypomina walkę, która niewiele ma wspólnego ze sprawiedliwością - ci, którzy zgodnie z prawdą deklarują swój dochód przegrywają z tymi, którzy w sposób nieuczciwy przedstawiają dochód jeszcze niższy. Myślę, że pora dokonać bilansu zysków i strat wprowadzenia stypendiów dla studentów kierunków płatnych, gdyż summa summarum nie starcza pieniędzy dla nikogo i zdecydować, czy dalsze brnięcie w ten obłęd kontroli ma jakikolwiek sens.

Temat stypendiów socjalnych wymaga lepszego uregulowania prawnego. Pozostaje również kwestia osób prowadzących własną działalność gospodarczą oraz będących w szarej strefie. Bez towarzyszenia innych ustaw, m.in. upraszczających system podatkowy oraz pomoc socjalną nie zlikwiduje się nadużyć, a przegrają jak zwykle ci, którzy mają pełne prawa do korzystania ze świadczeń.

 

© RAD-COM, 2000-2005 : O Serwisie : Kontakt : Reklama