edu.com.pl Forum eduProgi eduParty.pl 
Internetowe Centrum Informacji Edukacyjnej Dzisiaj mamy: 22 listopada 2017, Sylwester za 40 dni

2006



punkt Strona główna
punkt Szkoła
punkt Studia
punkt Nauczyciele
punkt Forum
punkt Giełda
punkt Konkursy
punkt Imprezy
2005-06-08 22:51:22, gazeta.pl, AF

  Egzaminy w pubie czy na uczelni?


Ponad 200 tysięcy stołecznych studentów rozpoczęło zaliczenia i egzaminy. Jedni zdawać będą w uczelnianych salach, innym zdarzyć się może rozmowa z egzaminatorem w pubie czy parku. Ale na wydział ekonomiczny SGH takich praktyk już zabronił.

To żadna sensacja w środowisku akademickim, że pyta się w różnych miejscach - twierdzi młody wykładowca, który w sobotni wieczór przepytywał z prawa studentki w pubie na Podwalu. Egzaminator nie chciał się przedstawić, bo jednak kogoś spoza środowiska może zadziwić miejsce, które wybrał. Ale wyjaśnił: - Studentki prosiły o możliwość wcześniejszego zdawania. Poświęcam swój wolny czas, więc umówiłem się w pubie, do którego lubię przychodzić.

Studentki przyznały, że są z pierwszego roku ekonomii SGGW. Nie podały nazwisk. Ta, która dostała piątkę, była zadowolona z egzaminu. Inna, która nie zaliczyła, narzekała na rozpraszającą gwarną atmosferę pubu.

Joanna z II roku stosunków międzynarodowych Collegium Civitas zdawała egzamin w hotelu, gdzie egzaminator miał konferencję. - Usiedliśmy przy kawie i rozmawialiśmy. Ale atmosfera była luźniejsza tylko pozornie - opowiada.

Ula z II roku weterynarii SGGW ma za sobą egzaminy w gabinecie dziekana wydziału, oborze i prosektorium. - Wyjeżdżam, więc zależało mi na czasie. Jedynie pokój dziekana był wolny. A obora i prosektorium wynikają ze specyfiki przedmiotów, jakie studiuję. W oborze na krowach zdawałam anatomię topograficzną, a w prosektorium - porównawczą.

Życie dyktuje, gdzie egzaminować

Prawo o szkolnictwie wyższym nie mówi, w jakich warunkach powinny odbywać się egzaminy i zaliczenia. A zdania nauczycieli akademickich są podzielone. Dr Paweł Żmudzki z Instytutu Historycznego UW nie umówiłby się w pubie ze studentami na zaliczenie, bo to za głośne miejsce. Za to chętnie wychodzi na zaliczenia na ławki przed instytut przy Krakowskim Przedmieściu. - Gdy jest ładna pogoda, lepiej zalicza się na świeżym powietrzu niż w dusznej sali - uważa dr Żmudzki.

Profesor Tomasz Borecki, rektor SGGW, twierdzi, że czasami to życie dyktuje warunki egzaminowania: - Zdarzało mi się pytać studentów w trakcie jazdy samochodem czy na urlopie, jeśli byłem w miejscowości, do której było im bliżej dojechać niż na uczelnię w Warszawie. W pubie nigdy nie odpytywałem - mówi prof. Borecki.

Wszyscy równo, czyli w salach

Prof. Marek Rocki, rektor SGH, nie wyobraża sobie egzaminowania poza uczelnią, bo egzamin to pewna formalność. Prof. Stefan Jackowski, dziekan wydziału matematyki, informatyki i mechaniki, dodaje, że studenci powinni być traktowani jednakowo. Nie można jednego pytać w pubie, a innego na sali.

Równego traktowania coraz częściej domagają się sami studenci. Od wyników z egzaminów zależy stypendium naukowe. Oceny znajdą się też na suplemencie, który oglądał będzie pracodawca. - Dlatego zanikają egzaminy ustne. Więcej przeprowadza się pisemnych, które zapewniają jednakowe traktowanie - mówi prof. Urszula Sztanderska, prodziekan ds. studenckich wydziału nauk ekonomicznych. Wydział opracował nawet regulamin egzaminowania, który zobowiązuje egzaminatora do wyznaczenia sali, a nawet sposobu rozsadzenia studentów i reagowania na ściąganie. Wszystko po to, by studenci byli pewni, że dostali zasłużoną ocenę.

- I z jednej strony dobrze, że tak się dzieje. Z drugiej szkoda, że zanika koloryt dawnej sesji. Bo studia to nie tylko wyścig po oceny, ale też przyjemność obcowania z wykładowcą - mówi prof. Sztanderska. I z uśmiechem wspomina swój studencki egzamin ze statystyki ekonomicznej w tramwaju: - Na jakiejś karteczce napisałam nawet wzór, o który egzaminator mnie zapytał - mówi.

gazeta.pl

 

© RAD-COM, 2000-2005 : O Serwisie : Kontakt : Reklama